Pokora
Ludzie mądrzy, ludzie prości,
Nauczcie mnie skromności.
Więc niekończenia wiersza,
Żebym nie chciała być pierwsza,
Nie oceniała prędko,
Długo myślała nad puentą,
Dużo milczała, czytała,
Słuchała, czekała... czekała.
Ludzie mądrzy, ludzie prości,
Nauczcie mnie mądrości.
I by odmotać moty,
Nauczcie też prostoty.
Gawęda o miłości do księżycowych spacerów
Magdalenie
Dla tych spacerów warto żyć
Cichych uniesień wśród księżyca
By pośród drzew śmiertelnych mgły
Chyba tą chwilą się zachwycać
Chyba tym trwaniem krótkim ładnym
Ważnym skończonym więc bez końca
Ciągle tam jestem półporadnie
Ptak nadal liść bezradny strąca
Wciąż do mnie mówisz żart ostatni
Nadal uśmiechem wraca bawi
Ptak ciągle strąca liść bezradny
I nie ma kiedyś w starej trawie
Ubranie
Jestem naga nie mam nawet kolczyków
Tylko pokój tak ciepły i osobisty jak bielizna
Pościel skóra świat pod atmosferą i słońcem
też nosimy chroniąc się przed chłodem i okiem
Kosmosu
Centrum Handlowe Promenada w niedzielne przedświąteczne przedpołudnie
Tu jest ciepło, spokojnie, bezgrzesznie,
Tu jest jasno, świetliście, świątecznie.
Tylko dymy melodii fruną pod strop,
Tylko mgła incognito spowalnia krok.
Tutaj czas leży kurzem na dłoniach:
Szepce w zadumie młody ochroniarz
Pół godziny minęło w pięć minut.
Ktoś kurz zdmuchnął, wziął oddech, odpłynął...
Wszyscy jakby zastygli w pomniki,
W szklanej klatce bezruche króliki,
Jasne twarze statyczne bez chmur,
Wszyscy stoją, wypadli z ról.
Spacer
Maciejowi
Tu wcale nie chodzi o czas
Wiemy że epoki obsypują się
Zostaje listek kawka i westchnienie
Trwalsze od spiżu
Tu wcale nie chodzi o czas
Wiemy że sześć minut trwa godzinę
A rok bordowym koniem
Ulatuje z pamięci
Tu nie chodzi o czas
Tu nie chodzi o czas
Tu nie chodzi o zostawanie
Wiem że zostaniesz
W piosnce świątyni kropelce
Potem jak dziś
Tu nie chodzi o zostawanie
Chociaż we mgle
Dobrze spotkać drugie dziecko
Dzieci jest dużo
Nie wiem o co chodzi